Work Text:
– Dlaczego znów to zrobiłaś? Wytłumacz mi!
Nic nie odrzekła pani Aerina, gdyż nie wiedziała, co powiedzieć, by nie podsycić gniewu męża, tymczasem Brodda podążał za swoją myślą.
– Mogłem cię wziąć siłą, prawem zdobywcy, uczynić cię swą nałożnicą, zamiast tego cię poślubiłem, uczyniłem jedną z nas. Dzięki mnie żyjesz dostatnio. Dlaczego tak mi odpłacasz?
Aerina zwiesiła głowę, wiedziała bowiem doskonale, że dostatki, w które opływał Brodda, dawniej należały do jej krewnych. Znów pożałowała, że zabrakło jej odwagi, by znieść poniewierkę, i zgodziła się wyjść za Easterlinga. Zapłakała ze wstydu. Brodda dostrzegł łzy i zrozumiawszy je po swojemu, zaczął pocieszać małżonkę.
– Nie płacz już, nie bój się, widzę, że żałujesz. Obiecaj mi tylko, że więcej nie będziesz wspomagać słomianych łbów.
– Tego obiecać nie mogę – odparła Aerina cicho, lecz niezłomnie, przypomniawszy sobie o Morwenie i jej córce.
Brodda znowu wpadł w złość. Potrząsnął żoną, lecz jeszcze jej nie uderzył.
– Dlaczego nie możesz mi dać słowa? Czy mężowi nie należy się szacunek? Czy u Edainów żonom wolno okradać mężów?
– Nie nazywaj mnie złodziejką! – zaprotestowała Aerina, zebrawszy się na odwagę. – Czy u Easterlingów jest zwyczaj, że pani domu nie wolno wspomagać potrzebujących?
– Z pewnością nie ma u nas zwyczaju, by żona wspierała wrogów męża! – krzyknął Brodda. – Jeśli nie jesteś złodziejką, jesteś zdrajczynią. Żmiję poślubiłem, nie kobietę!
Po tych słowach pchnął ją z całej siły, aż uderzyła o ścianę i osunęła się wzdłuż niej. Przeląkł się wówczas, że wyrządził żonie nieodwracalną krzywdę, i przykląkł przy niej. Była przytomna, chociaż wystraszona. Skuliła się i zasłoniła głowę rękami.
– Widzisz, do czego mnie doprowadziłaś? – spytał Brodda, ukrywając strach, ujawniając jedynie gniew. – Nie sprzeciwiaj mi się więcej.
Przekonawszy się, że małżonka nie została ranna, zostawił ją samą. Aerina zapłakała, tak z bólu, jak z żalu. Gdyby tylko mogła wymazać ślubną przysięgę i wrócić do swego ludu jako jedna z Edainów.
