Actions

Work Header

Rodzina Najsłodszym z Podstępstw

Summary:

Michikatsu spędził lata tęskniąc za swoim bratem. Teraz bezcelowo błąka się po świecie, bez większego przekonania wykonując rozkazy Muzan’a.

Do puki z powrotem nie odnajduje Yoriichi’ego w formie Kamado Tanjirou.

Notes:

Od autora:
Było to zainspirowane przez ten post na Tumblrze który znalazłam. Bardzo spodobał mi się pomysł a nie widziałam nic podobnego więc zdecydowałam się wziąć sprawy w swoje ręce.
Ten fanfik ma swój serwer na discordzie nie bójcie się do nas dołączyć :)

Od tłumacza:
Cześć! Jest to moja amatorska próba przetłumaczenia cudownego fanfika Iceheart101 – „Family is the Sweetest Deception”. Oryginał jest po angielsku więc jeżeli znasz język a podoba ci się opis tego tłumaczenia zachęcam do obczajenia oryginału!! Oraz od razu ostrzegam, że serwer na discordzie jest po angielsku.

Chapter 1: Yoriichi – Część Pierwsza

Chapter Text

Dopiero po spojrzeniu w dół na poszarpane ciało swojego brata, na połamany drewniany flet, Michikatsu uświadomił sobie, że wcale nie chciał żeby to się stało. To on powinien być starszym bratem, tym który przybyłby na zawołanie chronić Yorichi’ego gdy tylko był do tego potrzebny. Być tym, którego powinno się szanować.

 

Nienawidził świadomości, że Yorichi daleko go wyprzedził. Jaką rolę miał wypełniać Michikatsu jeżeli nie był silniejszy od swojego młodszego brata? Jeżeli nie był wystarczająco silny żeby go ochronić? Wyżerało go to, ból świadomości ,że był bezużytecznym bratem, że nie byłby w stanie dać Yoriichi’emu czegoś, czego ten nie miał już samemu.

 

Jego kroki są ciężkie podczas gdy zbliża się do ciała. Jego kolana uderzają o ziemie a ręce trzęsą się gdy sięga po flet. W głowie słyszy echo słów swojego brata. ‘Myślę o flecie który mi dałeś jakbyś to był ty, bracie’. Trzyma obie części w swojej dłoni, małe drewniane kawałki fletu który nigdy nie mógł być nastrojony, i chociaż raz nie czuje żadnej złości. To dziwna realizacja, że Yoriichi, pomimo wszystkiego co zrobił Michikatsu, nadal go kochał.

 

Yoriichi kochał go, a Michikatsu go nienawidził. Nienawidził tego, że wszyscy chcieli być tacy jak Yoriichi, że Yoriichi bez wysiłku zwyciężał tam gdzie on sam musiał się wytężać, że tak łatwo wychodziło mu bycie szczodrym. Michikatsu dawał się oślepiać złością już tak długo. Myślał, że jeżeli nie mógł być silniejszy od Yoriichi’ego, nie zasługiwał na bycie następcom, na bycie starszym bratem.

 

Łzy spływały po jego twarzy skapując na jego ręce. – Przepraszam, Yoriichi… – wyszeptał. – Przepraszam.. Nie byłem wobec ciebie dobrym bratem. –

 

Pochowuje swojego brata gromadząc jego resztki i delikatnie układając je pod ziemią. Zastrzymuje w kieszeni flet i spogląda na miecz swojego brata. Czerwień wyblakła, powracając do atramentowej czerni metalu. Ostrożnie bierze miecz chowając go do pokrowca i umieszczając go na swoim pasie. Jego własne ostrze już dawno stało się pokręconą kpiną tego co niegdyś było mieczem Nichirin. Michikatsu nie pozwoli aby ostrze jego brata spotkało taki sam los. Zatrzyma je przy sobie, nie do użytku lecz mimo to utrzymując je w dobrej kondycji. Miecz oraz flet były jedynymi pozostałościami po jego bracie. Zastanawiał się czy to puste uczucie było tym samym, które czuł Yoriichi gdy ten dowiedział się jaką ścieżkę wybrał Michikatsu.

 

Bezmyślnie zdaje report Muzan’owi o śmierci Yoriichi’ego po czym wymyka się tak szybko jak tylko może. Włóczy się po Japonii, tylko czasami powracając aby zobaczyć czy ktokolwiek widział niebieską pajęczą lilię, nie wchodząc nikomu w drogę. Muzan’a nie obchodzi co robi ze swoim czasem tak długo jak tylko nadal stara się dokonać tego co Lord demonów od niego chciał.

 

Michikatsu jest w małym miasteczku w górach gdy znajduje Yoriichi’ego. Yoriichi, młodszy i powstały z martwych. Kolczyki hanafuda takie same jak Michikatsu je zapamiętał, znamię na jego czole przykryte blizną i szerokim uśmiechem znajdującym się na jego twarzy, podczas gdy sprzedaje miasteczku węgiel. Michikatsu podąża za nim z miasta obserwując jak ten wspina się na górę. Nie wie jak Yoriichi powrócił ale nie zamierza dać mu z powrotem odejść.

 

Yoriichi wraca do domu, do rodziny która uśmiecha się nazywając go nie tym imieniem. Michikatsu burczy pod nosem przyglądając się. Yoriichi jest jego i nie da tej rodzinie mu go sobie odebrać. Dobywa miecza podchodząc do chatki. Yoriichi nie był Tanjirou, i Michikatsu musi mu to tylko przypomnieć.

 

Kamado tylko weszliby mu w drogę. Musiałby zająć się najpierw nimi. Potem, Znowu byli by tylko oni, Yoriichi i Michikatsu. Nie Kokushibou i Tanjirou.