Work Text:
Steve był pewien, że próbował już wszystkiego. Nawet czegoś tak głupiego, jak kwiaty czy słodycze. Choć myślał, że masaladas doprowadzą go do celu, był blisko, ale jednak, to nie było to. Teraz miał kolejną szansę.
- Nie mógłbyś być choć raz spontaniczny?
- Wystarczy mi tego przy pracy z tobą. Moja odpowiedź brzmi nie.
- A może rzut monetą? Daj choć raz zdecydować losowi.
Danny spojrzał na niego sceptycznie, jednak kiwnął głową.
- Dla mnie orzeł.
Steve wyjął monetę i rzucił ją na stół. Obaj w napięciu patrzyli jak ta się zatrzymuje i...
- Reszka! Jednak idziesz ze mną na randkę! Piątek wieczór ci pasuje?
