Work Text:
Będąc osobą dosyć empatyczną, Sam w swoim życiu czuł bardzo wiele. Oczywiście, z wyjątkiem okresu, gdy nie czuł nic dzięki brakowi posiadania własnej duszy, przez którą przepływały wszelkie emocje. W każdym razie bezduszność miał już za sobą, a można powiedzieć, że w sumie i ona to jakieś odczucie, prawda?
Nie, niestety nie.
Obojętność to zbawienie. Bez duszy było mu po prostu dobrze — o ile można tak powiedzieć. Nie znał niczego innego.
Teraz czuł się… oszukany, wykorzystany, znoszony.
Oszukany przez własnego brata, prawego człowieka, też coś.
Wykorzystany w chwili słabości.
I znoszony, przez kogoś, kto nawet nie raczył użyć prawdziwego imienia.
