Work Text:
Był przyzwyczajony do deszczu. Szczerze mówiąc, w każdy ważny dzień wprost go wypatrywał. Tak jakby była to oznaka, że wszystko się uda, że będzie dobrze. Choć wiedział, że dla innych takim znakiem było słońce, on być oryginalny.
Pamiętał ich pierwszą randkę, bieg w deszczu przez park, chowanie się pod drzewami, mimo iż nic to nie dawało. Pierwszy pocałunek, gdy krople deszczu spadały na ich twarze. Z początku było to uciążliwe, lecz potem doceniał każdą chwilę.
Dlatego stojąc tu teraz, na początku roześmiał się, a potem pociągnął swojego mokrego męża do pocałunku. Wiadome było, że na ich ślubie musiał padać deszcz....
