Work Text:
— Zwariowałeś? Musiałbym być Bogiem, by to wiedzieć — śmieje się Chuck, a serce Sama zamiera. Wszystkie wspomnienia i informacje związane z prorokiem zaczynają wirować w jego głowie, układając się w spójną całość.
Chuck jest Bogiem.
To ma sens. Jak mógł nie zrozumieć tego wcześniej, szczególnie że to nie pierwszy raz, gdy słyszy podobne żarty. Ile razy dostrzegał… dziwność? Dlaczego dopiero teraz ma to sens… I co powinien zrobić?
Czuje, jak kręci mu się w głowie i uginają nogi. Chuck łapie go, obejmując w pasie.
— Hej, mam cię, już dobrze, uspokój się, szzz…
I Sam słucha, ukrywając twarz w zgięciu szyi Chucka.
