Work Text:
Niebo nie było takie jak sobie wyobrażał, może dlatego, że nie dostał własnego raju jak reszta ludzi? Nie umarł, był tu z własnego wyboru, wolał miłość niż zwykłe życie. Jakkolwiek tandetnie by to nie brzmiało.
Przede wszystkim było zimno. Może przez wszechobecne chmury i niezauważalny dla aniołów wiatr? Nie wiedział, ale odczuwał to jak nikt inny w tym miejscu, ale nawet tu znajdował plusy.
Wieczorami, gdy mógł spędzić z Michaelem chwilę sam na sam, kochał wtulać się w jego ciepłe ciało, być otoczony skrzydłami. To było jego miejsce, sam to wybrał. Nie było nic lepszego, niż ciepły uścisk ukochanej osoby.
