Work Text:
Gdy Danny wrócił do domu, został mile zaskoczony przez cudowny zapach dobiegający z kuchni. Nie zastał nikogo w reszcie pomieszczeń, więc z lubością usiadł przy stole, gdzie leżało świeżo upieczone ciasto. Może była to pułapka, ale tym razem zaryzykował.
W najlepsze jadł trzeci kawałek, gdy przybyła reszta domowników.
– Co zrobiłeś z naszą zebrą? – oburzony krzyk Grace rozniósł się po całym domu.
– Zebrę? Jaką...
– To nazwa ciasta, zebra – wyjaśnił Steve, podchodząc do niego. – Miało być na jutro do szkoły.
– Ale jest tak pyszne! Zrobicie kolejne...
Włożył partnerowi kawałek ciasta do ust, na co ten zamruczał. Tak, to było niebo w gębie.
