Work Text:
Rodney za wszystko obwiniał przejście przez Wrota. Ten czasoprzestrzenny wir był w stanie na tyle zmienić jego umysł, by zrobił coś takiego. To nie była głupota, to spowodowało przestawienie jego priorytetów. Tak, to przez wir patrzył na zaszokowaną minę Shepparda.
– Ty... Upadłeś na głowę? – spytał John.
– Wiem, że może być to trochę dziwne.
– Zapraszasz mnie na kolację! Jesteś pewien, że nie miałeś wypadku w laboratorium?
– Jeśli nie chcesz, odmów.
John popatrzył na niego chwilę, po czym potrząsnął głową.
– Skoro jesteś chętny to okej. Tylko lepiej nie zmień zdania.
Rodney uśmiechnął się lekko. Może ten wir wcale nie był taki zły.
