Work Text:
Dean obserwował mieszkańców bunkra od tygodnia. Zwykle ich relacje nie były niczym niezwykłym, jednak od jakiegoś czasu wszystko się zmieniło. Co prawda miał swoje przypuszczenia, jednak tym razem instynkt mógł go mylić. Chociaż ten raz...
Wchodząc w nocy do kuchni nie spodziewał się ujrzeć czegoś, co mogłoby być jego największym koszmarem. Szybko zamknął oczy i jęknął przeciągle.
– Musieliście?! W kuchni?!
– Dean, my tylko się całujemy. Nie... – zaczął Sam.
– To mi wystarczy. Dlaczego ja zawsze muszę mieć rację?
– Mieliśmy ci powiedzieć. Powinieneś cieszyć się szczęściem brata – zauważył Balthazar.
Dean nie słuchając go, cofnął się do salonu. Jakoś odechciało mu się pić.
