Chapter Text
Ewron wciąż nie mógł uwierzyć co udało się im osiągnąć.
Jeszcze poprzedniego dnia wciąż patrzył na Fariisa jako na bardzo pyskate dziecko. Nastolatek jest silny owszem ale to jak antagonizował Ewrona wyjątkowo działało pandzie na nerwy. Chłopak był też osobą która była najmniej zadowolona z informacji że Pandziarz jest in fact w Regime. Ba, był tam przed nim.
Oczywiście Ewron oddawał mu tą samą energię ale Ash miał już tego po dziurki w nosie. Nie to że można go winić. Napięcie w Regime ostatnimi czasy nawet Ewronowi przeszkadzało a przebywał tam tylko przez połowę czasu. Tubbo na jakiejś ekspedycji, a sytuacja z Haiperem przyprawia o ból głowy. Ash nikomu tego nie powie ale Ewron wie i widział swoje, przywódca Regimu ciężko to wszystko znosi. Potencjalna śmierć Ewrona też nie pomaga…
Dlatego też panda postanowił zachować się dojrzale (o dziwo) i po prostu unikał Fariisa żeby się nie kłócili. Ash nie potrzebował teraz tego.
Wyobraźcie sobie zatem jego zdziwienie kiedy poprzedniego ranka Fariis podszedł do niego w dystrykcie finansowym z własnej nieprzymuszonej woli. Ostatnimi czasy zdarzało się to tylko kiedy byli siłą zaciągnięci na naradę przez Asha. Ewron naprawdę chciałby wiedzieć jak doszło to tego że najbardziej zaufanymi osobami Asha zostali Karaluch, który publicznie nawet nie jest w Regimie i dzieciak, który ma impulse control Ewrona przy kartach.
W każdym razie rano Fariis podszedł do Ewrona i zaczął mówić że wie że mieli zły początek i że nie układało im się najlepiej ale chciałby spróbować naprawić tą relacje. Dało się wyczuć z kilometra z jakim trudem przechodziły mu te słowa przez gardło. Lecz to nie był najbardziej szokujący element tej rozmowy. Po tym niezręcznym zawarciu rozejmu Fariis zrzucił na Ewrona dosłowną bombę. Wie o lokalizacji jednej z baz Federacji i chciałby żeby Ewron się z nim tam wybrał. Of course oryginalnie mieli iść też Haiper i Ash ale coś się wydarzyło dzisiaj z Haiperem o czym nie został jeszcze poinformowany a Ash musiał pilnie się czymś zająć więc skończyło się na tym że Ewron i Fariis ruszyli na rekonesans jako duo. Postanowili wyruszyć po imprezie z okazji uwolnienia z tortur Federacji Juan’a. Na pożegnanie obiecali tylko Ashowi że nie będą robić nic ryzykownego i rozejrzą się tylko na zewnątrz.
Panda nie będzie ukrywał że nie myślał że to może być jakaś pułapka. Miał takie podejrzenia do samego końca. Dawno tak bardzo się nie cieszył że się mylił.
To co się ostatecznie stało było ponad wszystkie oczekiwania ich obojga. Nie dość że się zbondowali podczas drogi, to jeszcze w końcu porozmawiali szczerze o wielu problemach które zaistniały między nimi. Ewron nigdy nie wyrzuci z pamięci najbardziej uroczej próby na shovel talk w wykonaniu Fariisa. Biedny dalej nie wie jak ma podchodzić do relacji Ewrona i Asha (i nie byłby jedynym, pomyślał Ewron). A jako wisienka na torcie udało im się włamać do budynku Federacji.
Nie zaszli za daleko ale udało im się znaleźć cele. Udało im się znaleźć więzienie Federacji. Niestety nie zastali Aldo ale sam fakt że tam byli, był monumentalny. Może i ich wycieczka się przez to znacznie wydłużyła, może i przez kilka godzin nie było z nimi z kontaktu bo jak się okazało Federacja ma jakieś zakłócacze, może i postąpili inaczej niż obiecywali Ashowi ale w opinii Ewrona było warto.
Okrzyknął tą misję najbardziej udanym brother-in-law bonding exercise. Kiedy powiedział to Fariisowi dostał kuksańca w żebra.
Dotarli do Regimu ponad dzień po swoim wyruszeniu. Weszli do siedziby mieszkalnej członków nad ranem, śmiejąc się z jakiegoś głupiego żartu Ewrona. Jako że było późno (wcześnie?) a oni jeszcze ani nie spali ani nie jesli od jakiś 10 godzin Ewron zaoferował Fariisowi że może się z nim podzielić przekąskami które ma schowane w pokoju, zanim się rozejdą to odespać. Nie spodziewali się wejść do pokoju pandy i zastać tam Asha krążącego po pokoju i mamroczącego do siebie.
Na dźwięk otwieranych drzwi spojrzał na nich i cholera, wyglądał znacznie gorzej niż dwa dni wcześniej. Ubrania pomięte, w ogóle nie noszone z uwagą jak zawsze. Czarne loki w nieładzie, jakby ciągnął się za włosy. Cienie pod okiem powoli dorównywały Multiemu a jego oko było przekrwione. Wyglądał jak obraz nędzy i rozpaczy. Gdy tylko zarejestrował kto wszedł do środka znalazł się przy nich w trzech krokach.
Nie będą ukrywać spodziewali się że Ash prawdopodobnie trochę ich opieprzy za tą akcję ale dopiero za kilka godzin w kontrolowanych warunkach narady. Ewron zauważył że biedny Fariis już się napiął gotowy na krzyk. Ku ich zdziwieniu Ash nie zaczął krzyczeć.
Przytulił Fariisa jakby życie od tego zależało. Nastolatek nie wiedział nawet jak na to zareagować dlatego też jego ręce pozostały niezręcznie po jego bokach gdy Ash przyciskał sobie jego głowę do piersi. Ewron jest pewny że to najintensywniejsze publiczne okazanie emocji jakie widział w wykonaniu Asha i dlatego też jego zmartwienie wzrosło drastycznie.
- Ash…- ledwo zdążył wypowiedzieć imię wyższego gdy Ash znalazł się bezpośrednio przed nim.
Ewron nawet nie zauważył kiedy zdążył wypuścić z ramion Fariisa. Zanim otworzył usta by cokolwiek powiedzieć dłonie Asha znalazły się na jego policzkach a on sam wpatrywał się intensywnie w jego twarz. Nie tylko w jego twarz tak naprawdę. Ash skanował wzrokiem całego Ewrona jakby w poszukiwaniu jakiś ran. Kiedy nie znalazł żadnych oczywistych oznak krzywdy wydał z siebie pełen ulgi wydech i opuścił głowę na ramię Ewrona. Wyglądało to jakby nagle uszła z niego cała energia. Panda minimalnie lepiej przystosowany do rzadkich fizycznych czułości Asha objął go delikatnie ramionami. Jeśli Ash pozwalał im obu zobaczyć się w takim stanie było źle. Jedno spojrzenie w kierunku Fariisa powiedziało Ewronowi że młodszy doszedł do podobnego wniosku.
Przez kilka chwil nikt nic nie mówił. W pomieszczenie słychać było tylko ciężki oddech Asha i ćwierkanie budzących się ptaków. W końcu Ash odsunął się od Ewrona i odchrząknął przygotowujący się do mówienia. Nie wyglądał znacznie lepiej ale wydawało się przynajmniej spokojniejszy.
- Gdzie wyście byli?
- Gdzie? - Ewron był nieco zagubiony - Przecież wiesz gdzie byliśmy. Mieliśmy przebadać bazę federacji którą znalazł młody - Panda zauważył że Fariis kiwa głową z wigorem, zapewne nawet bardziej od Ewrona chcący uniknąć konfliktu.
- Wiem gdzie mieliście być! Właśnie dlatego to że mieliście wrócić wczoraj i nie mogłem się z wami skontaktować było wybitnie niepokojące! - Ash zaczął ponownie krążyć po pokoju nakręcając się z każdym słowem. - Ruszyliście na niebezpieczną misję do miejsca gdzie nie mogłem wam pomóc. Nie mogłem nic zrobić oprócz czekania na znak życia! Skąd miałem wiedzieć że Federacja was nie dopadała? Skąd miałem wiedzieć że ponownie nie odebrali mi najważniejszych dla mnie osób? Skąd miałem wiedzieć że nie leżycie tam martwi!?
Na koniec wywodu glitch na twarzy Asha który przeważnie zajmował tylko jego lewą stronę twarzy rozrósł się i zaczął niekontrolowanie pulsować jak zawsze gdy Ash przeżywa silne emocje. Ewron i Fariis popatrzyli po sobie w zmieszaniu. No trochę są winni. W pokoju panowała napięta cisza. Po chwili Ash westchnął i zamknoł na chwile oko.
- Powiedzcie mi błagam co dokładnie się stało.
Powiedzieć powiedzieli. Opowieść poprowadzili razem co zapewne zszokowało nieco Asha i nieco poprawiło jego humor. Zmieniło się to jednak szybko gdy doszli do momentu w którym postanowili włamać się do więzienia Federacji i z każdą minutą mina Asha była coraz bardziej ponura. Gdy w końcu skończyli swoją raporto-opowieść twarz Asha wyrażała coś między gniewem a przerażeniem.
- Nic, absolutnie nic nie zaświeciło wam w głowach że to może być zły pomysł?
- No cóż, zadziałało nie? - odpowiedział Ewron próbując załagodzić sytuację.
- Czy wy wiecie w jak wielkim ryzyku byliście? Chuj, dalej jesteście? Błagam powiedzcie mi ze nikt was nie widział.
- Na nikogo nie wpadliśmy i nie wyglądało to jakby były tam jakieś kamery - wtrącił Fariis - Ash, udało nam się zinfiltrować więzienie Fedsów, mamy zdjęcia środka i sposób na wejście. Ta misja to całkowity sukces!
- Tak, do momentu w którym okaże się że jednak były tam kamery i Federacja pojawi się na naszym progu i zrobi z wami to samo co zrobili Aldo i Juanowi! - Fariis cofnął się skarcony, prawdopodobnie nie myślał o tym w ten sposób - Federacja nie boi się mścić i “karać” nas. I robili to za znacznie mniejsze przewinienia niż to!
- Ash - Ewron podszedł do wyższego i położył mu rękę na ramieniu sprawiając że Ash spojrzy mu w oczy - jeśli Federacja wiedziałaby że tam jesteśmy nie wypuściłby nas. W jednym momencie dosłownie byłem w celi, pamiętasz? Jeśli nic nie zrobili to znaczy że naprawdę nie wiedzą. Ta placówka wygląda na niedokończoną, włączoną do użytku na szybko. Prawdopodobnie naprawdę nie zdążyli mieć zabezpieczeń. Udało nam się, oboje jestesmy cali, mamy bezcenne informacje. Teraz musimy tylko uważać żeby nikt nie proszony się o tym nie dowiedział. Wszytko będzie dobrze Ash.
Ash patrzył na Ewrona jakby próbował wyczytać czy Panda kłamie. Czy próbuje oszukać zarówno samego siebie jak i jego. Wyjątkowo Ewron nie próbował. Wierzył że gdyby coś miało jebnąć to by już jebło. Teraz potrzebował tylko żeby jego assassyn zrozumiał to samo. W końcu po kilku chwilach Ash kiwnął sztywno głową.
- Może i masz racje.
- Duh, zawsze mam rację.
- Zamknij się Ewron - powiedzieli jednocześnie Ash jak i Fariis. Na co Ewron może pomyśleć tylko “wredne”.
- No dobra - powiedział klaszcząc w dłonie - Skoro kryzys zażegnany jest jakaś czwarta rano, ja i młody nie spaliśmy prawie cały dzień a ty nie wyglądasz lepiej od nas - powiedział wskazując na Asha - mieliśmy oryginalnie w planie coś jeszcze szybko zjeść ale nie wiem jak ty dzieciak ale ja straciłem na razie apetyt.
- Szokujące - Ewron dał mu za to po łbie szybkim ruchem dłoni - Ał! Chuj. - Ewron pokazał mu tylko język w odpowiedzi - Ale tak ja też wolę już pójść spać. - podszedł do Asha i ponownie go przytulił, tym razem to on był nieco w szoku ale szybko odwzajemnił gest. - Dobranoc Ash - Fariis pokierował się w kierunku drzwi ale zanim wyszedł zatrzymał się na chwile jakby się nad czymś zastanawiał i zanim Ewron mógł nawet pomyśleć nad tym co może jeszcze dręczyć młodszego jego ramiona również były pełne nastolatka w kolorze galaktyki. Był to gest jeszcze szybszy niż to co Fariis zrobił z Ashem i zanim Ewron zdążył zareagować Fariis był już za drzwiami - Tobie też dobranoc. - I już go nie było.
- Wow - Ewronowi dawno tak nie brakło słów.
- Może powinienem był wcześniej wysłać was na jakąś misję jeśli to był jej wynik - powiedział Ash z wzrokiem skupionym na szczęśliwie machającym ogonem Pandy.
- Zdziwie się jeśli po dzisiaj jeszcze wypuścisz nas poza swój zasięg wzroku - powiedział Ewron otrząśnie ty już z chwilowego szoku i ruszył w kierunku szafy. Zdążył zacząć się rozbierać kiedy zorientowałs ieże Ash nie ruszył z miejsca - A ty nie idziesz do łóżka? - odwrócił głowę do Asha rzucając mu uśmieszek - Czekasz na show? Pamiętaj nie jestem tani.
Jednak nie otrzymał żadnej z typowych reakcji Asha na swoje bezwstydne zachowanie. Drugi mężczyzna wciąż wyglądał jakby jego stabilność trzymała się na nitce. Pomysł na rozwiązanie tego problemu pojawił się w głowie hybrydy. Ewron skończył się przebierać, podszedł do Asha i chwycił go za dłoń.
- Rozbierz się żeby było ci komfortowo i wskakuj ze mną do łóżka.
- C-co? - twarz Asha przybrała kolor koszulki Tomate. Ewidentnie zaskoczyły go słowa Pandy.
- Głodnemu chleb na myśli - Ewron przechylił nieco głowę i posłał mu uśmiech - Bez żadnych podtekstów mój drogi assasynie. Wiem że i tak dzisiaj nie zaśniesz jeśli nie będziesz miał obok chociaż z jednego z nas więc nie bijmy wokół tematu. Jeśli chcesz moje łóżko stoi otworem - powiedział po czym puścił dłoń drugiego i ułożył się w łóżku plecami do Asha..
Dał Ashowi wybór działania choć i tak wiedział że ma racje. Jeśli Ash stwierdzi że nie chce skorzystać z oferty bo jest zbyt zmieszany lub zawstydzony to albo nie zmruży oka albo będzie stał jak creep w pokoju Fariisa. Ewron przyznaje że Ashowi byłoby łatwiej podjąć tą decyzję gdyby w końcu porozmawiali o tym czym dokładnie są. Oboje wiedzą że to nie jest już tylko przyjaźń. Oboje rzucali już pewne aluzje testując wody. Większość Reżimu wie że coś jest na rzeczy. Ba ewron nazwał dzisiejszą wyprawę brothers-in-law bonding mission. Niestety Ewron wie że oboje są tchórzami bojącymi się spojrzeć prawdzie w oczy.
Zdążyło minąć już tyle czasu że Ewron myślał że Ash postanowił być jednak głupi i uparty. W momencie w którym miał poprosić żeby Asha chociaż zgasił światło jeśli nie ma zamiaru spać poczuł ugięcie się materace obok siebie. Uśmiechnął się sam do siebie wiedząc że wygrał. Poczuł ramię owijające się wokół jego brzucha i po chwili był przyciśnięty plecami do pierci Asha a twarz wyższego wylądowała w zgięciu jego szyi. Zadrżał delikatnie gdy poczuł pierwszy powieki oddechu na skórze i owinął swój ogon wokół nogi Asha.
- Nie rób już czegoś tak głupiego gdy nie mogę cię uratować- szepnął Ash - nie mogę was też stracić.
Ewron nie odpowiedział, pokiwał tylko delikatnie głową i rozkoszował się wsłuchiwaniem się w oddech Asha który powoli spowalniał aż w końcu drugi zasnął. Ewron w tej chwili obiecał sobie że do końca tygodnia zaadresuje w końca słonia w pokoju. Wie że Ash też chce tego co on, inaczej nigdy nie znaleźliby się w tej pozycji i w tej sytuacji.
- Dobranoc mój wierny assasynie.
Odpłynął w sen myśląc o tym jak będzie mógł upokażać Fariisa (i miał nadzieje że jeszcze kiedyś Haipera) żartami o tym że jest z ich bratem.
W chaosie powrotu i szczęściu zaśnięcia w objęciach mężczyzny dla którego gotowy jest spalić świat Ewron całkowicie zapomniał o nagraniu które zostawił w celi w której był. Pewien tańczący karaluch całkowicie wypadł mu z głowy. Ale nic złego się przecież nie stanie, prawda? To tylko karaluch.
