Actions

Work Header

5 razy kiedy ktoś odkrywa że Ash jest eksperymentem Federacji +1 raz kiedy sam to komuś powiedział

Summary:

Tak jak tytuł mówi jest to Ash-centric fic dotyczący fabuły Federacyjnych eksperymentów.

Fic jest osadzony w moim AU gdzie Ewron jest w Reżimie i Ashwron jest canon, nie musisz czytać poprzedniej pracy ale polecam to zrobić.

Tagi będą ewoluowały z każdym rozdziałem

Notes:

Mam nadzieję że dobrze zcharakteryzowałam Fita

Chapter 1: 1 - FitMC

Chapter Text

Fit

Połączenie swoich wspomnień za pomocą chipa ze wspomnieniami kota, który się pod ciebie podszywa przez kilka miesięcy, jest dość wyczerpującym mentalnie przeżyciem. Dostanie się na tajną wyspę złej, potężnej, szalonej organizacji, która była jego oprawcami kilka lat temu jest wyczerpującym fizycznie przeżyciem. Ponowne spotkanie z przyjaciółmi i miłością swojego życia którzy mieli być martwi od dwóch lat jest wyczerpującym emocjonalnie przeżyciem. Jakim przeżyciem jest przekazanie młodszemu od siebie o ponad dekadę chłopakowi, który na niego liczył i któremu cała organizacja się wali że tak naprawdę nigdy nie był jej członkiem i bardzo przeprasza ale odchodzi? Fit nie wiedział ale czuł się równie źle jak przy pozostałych sytuacjach.

Było mu bardzo żal Asha. Nie chciał podkładać mu więcej kłód pod nogi niż i tak już ma. Wiedział jednak że nie może w zgodzie ze swoim sumieniem pozostać w Reżimie, zwłaszcza jeśli Pac tam z nim nie będzie. Poprosił więc Asha o prywatne spotkanie. Nie życzył mu źle, wręcz przeciwnie, miał zamiar zatem być z nim w stu procentach szczery. Zasługuje na to.

Kiedy tylko Ash pojawił się pełen entuzjazmu na rozmowę z nim, Fit prawie złamał się w swojej decyzji. Lider Reżimu publicznie zawsze sprawia wrażenie dojrzałego, surowego i pełnej kontroli ale w momentach takich jak te widać że jest młodszy niż można by podejrzewać. Ale nie, Fit nie mógł się teraz rozmyślić. Odraczał by tylko nieuniknione a im dłużej będzie zwlekał tym ciężej będzie.

Zaczął więc opowieść. Nie szczędził szczegółów, zwłaszcza dotyczących Federacji. To oni są jedynymi prawdziwymi przeciwnikami. To oni są odpowiedzialni za wszystko co złe ich spotkało na tej jak i na poprzedniej wyspie. Twarz Asha z każdym jego zdaniem przybierała bardziej ponury wyraz a on znowu wpadł w rolę lidera Reżimu. Tak jak Fit się spodziewał, powiedzenie Ashowi detali o Federacji było dobrą decyzją. Młodszy pała niezwykłą nienawiścią do Federacji, nawet większą niż niektórzy weterani Quesadilli. Fit nie powinien się temu dziwić, Federacja odpowiada za śmierć dwóch córek Asha i prześladuje członków Reżimu ze szczególną czepliwością. To jak się na nich uwzięli wydaje się ekscesywne jak na tak wczesny etap zamieszkiwania na wyspie. To tylko dodaje do jego teorii że coś poszło nie tak. Federacja zachowuje się dziwnie. Agresywnie. Wcześniej próbowali chociaż udawać. Tym razem z tego co wiedział, nie zachowywali żadnych pozorów.

Oczywiście podzieli się swoimi podejrzeniami z Ashem który się z nim zgodził. Obiecali ze sobą współpracować i być bliskimi sprzymierzeńcami. Rozmowa przebiegała znacznie lepiej niż Fit zakładał. To jak rozumiejący i empatyczny co do jego sytuacji był Ash było niesamowite. Fit może śmiało powiedzieć że wyszedł z tej rozmowy będąc bliżej z Ashem niż kiedykolwiek zakładał.

Było jednak jedno ale.

Gdy omawiał to jak włamał się do systemów Federacji i znalazł informacje na temat ich starych eksperymentów w oczach Asha pojawiła się emocja której nie był w stanie do końca nazwać. Strach? Ciekawość? Konfuzja? Może połączenie wszystkich trzech. Stała się nawet intensywniejsza kiedy wspomniał o tym jak Federacja próbowała stworzyć własną broń w formie żyjących istot. Był bardzo zainteresowany tym co Fit znalazł i wydawał się zawiedziony jego odpowiedzią. Jakby nie usłyszał tego na co liczył. Kiedy spytał się go czym konkretnie jest zainteresowany, Ash zmieszał się. Zastopował, jakby nie pamiętał co dokładnie chciał wiedzieć, tylko że musi to wiedzieć. Było to co najmniej dziwne.

To nie tak że Fit nie ufał Ashowi przez ten jeden element, nie zrozumcie go źle. Najzwyczajniej w świcie lata dealowania z Federacją sprawiają że człowiek staje się paranoiczny, ostrożny. Nie raz uratowało im to życie na Quesadilli. Coś było na rzeczy. Coś czego sam Ash zdawał się nie wiedzieć i to Fita martwiło. Patrząc na to że Federacja może mieszać na pewne okresy czasu w pamięci ludzi, Fit martwi się czy nie ma czasem możliwości że zrobili coś Ashowi i ukryli przed nim to wspomnienie. I tak jest już dość alarmujące że Ash powiedział mu że nie pamięta praktycznie nic przed wyspą. W większości przypadków “wymazanie” pamięci nie jest aż tak ekstremalne. Wspomnienia stopniowo wracają, jak zwykle gdy Federacja robi ich sztuczki z pamięcią ale powoli. Mogą ukrywać kluczowe informacje. Dlatego też Fit postanowił odkryć o co może chodzić.

Jeśli jest jeden sposób który może być najszybszą metodą jest to ponowne włamania do serwerów Federacji. Fit musi przeszukać ich system, tym razem z Ashem na myśli. Wie że będzie to trudne, jako że te budynki nie są opuszczonymi placówkami. Jeśli uda mu się dostać do komputera z informacjami będzie miał mało czasu na przeszukanie go. Będzie warto.

Jakieś trzy tygodnie po tej rozmowie Fit postanowił że czas na jego misje. Ostatni czas był stresujący dla Asha jako że sytuacja w Reżimie stawała się z dnia na dzień coraz bardziej skomplikowana oraz przewodził poszukiwaniom Ewrona, który został zabrany przez Federacje w biały dzień. Większość osób wydawała się nieco zdziwiona że Liderowi Reżimu aż tak zależy żeby odzyskać głośną pandę ale Fit jest całkiem pewny że zna powód. Między Ashem i Ewronem coś było. Zdanie “Moja najbardziej zaufana osoba na tej wyspie” nie jest subtelne ale jeśli nie jest to wiedza publiczna to kimże jest Fit żeby to ujawnić. Cieszył się tylko ze Ashowi udało się odzyskać Ewrona. W końcu wie jak okropne jest bycie trzymanym z dala od miłości swojego życia.

Fit stwierdził że odkrycie szczegółów swojej przeszłości wynagrodzi Ashowi nerwy ostatnich dni, poprosił więc go żeby zdradził mu wszystko co wie o tym więźniu Federacji. Kiedy tylko przywódca Reżimu dowiedział się że Fit ma zamiar przeszukać ich dokumenty, podzielił się informacjami z wielka przyjemnością. Jednak w momencie gdy fit zaoferował mu że może pójść razem z nim, Ashowi zrzedła mina.

- Bardzo bym chciał Fit, naprawdę, ale nie mogę. Federacja…. - zatrzymał się na chwilę jakby zastanawiając się jak ująć słowa to co chce powiedzieć - Mają na mnie w chwili obecnej “haka” że tak to ujmę. Nie mogę włamać się do tego budynku bez poniesienia konsekwencji których za żadne skarby nie jestem gotowy ponieść.

Fit nie drążył po tym tematu. Jeśli Ash, osoba która najmniej boi się przeciwstawiać Federacji mówi że nie może, to znaczy że ma naprawdę dobry powód. Zwłaszcza zważając na to jak glitch który na co dzień zajmuje połowy twarzy drugiego, urósł w rozmiarze rozprzestrzeniając się na większą część głowy Asha, jak zawsze kiedy czuje silne negatywne emocje.

Ah, tak. Glitch. Kolejny zastanawiając element Asha. W całym swoim życiu Fit spotkał wiele różnych gatunków. Ich świat jest bogaty w różnorodność wśród jego mieszkańców a podróżowanie po nim pozwoliło Fitowi wiele z nich blisko poznać. Wielu wyspiarzy było rasy innej niż ludzka, co jest bardzo w stylu Federacji. Od lat są zafascynowani nie ludźmi. Ich szczególną uwagę z niezrozumiałego dla niego wciąż powodu przykuwającą członkowie ptasiego gatunku. Wciąż ciarki go przechodzą na myśl o ptasich eksperymentach Federacji o których dowiedział się w opuszczonej placówce. Biedne dzieci. Wciąż nie udało mu się odkryć ich imion. Pomimo jego wszystkich doświadczeń, Fit nie jest jednak w stanie powiedzieć że kiedykolwiek widział kogoś takiego jak Ash. Fit wie że Ash nie jest człowiek, na pewno nie w pełni. Jego glitche są bardzo oczywistym dowodem na to. Problem polega na tym że nikt nie wydaje się wiedzieć czym jest Ash, oprócz Asha. Fit raz zapytał się go o to z czystej ciekawości. Młodszy natychmiast zamknął się w sobie i zakończył temat mówić że Fit może nazywać go “Glitchem” jeśli musi i odszedł. Fit już nigdy nie poruszył tematu jego nie ludzkiej natury. Oczywiście że Fit był wciąż ciekawy ale nie miał zamiaru dopytywać wbrew woli Asha. Jedyne co mógł powiedzieć to że jedynym innym gatunkiem który choć trochę przypominał to czym jest Ash były Kodowe Potwory z Quesadilli. Była to okropna myśl. Nie chciał porównywać swojego przyjaciela do tych stworzeń .

Takie myśli towarzyszyły mu podczas włamania. Jak mu się to udało? Nie może o tym publicznie mówić. Wielka Federacja słucha.

Udało mu się przemknąć korytarzami niespostrzerzony co na pewno było trudniejsze niż doświadczenia wcześniejszych włamywaczy jako iż pracownicy Federacji w końcu znajdowali się w tym budynku. Niestety nikt przed nim nie znalazł nic co mogło być główną komputerownią. Musi liczyć się z tym że może jej tu nawet nie być. To więzienie na pewno nie jest jedynym budynkiem Federacji na wyspie. Jego jedyną poszlaką było pomieszczenie pełne teczek i książek które udało się znaleźć Fariisowi w głębszej części placówki. Według naocznych wszystkich trzech osób które z sukcesem zwiedziły kawałek tego miejsca, był to jedyny pokój w którym widzieli choć jeden komputer.

Udało mu się przedostać do tego pomieszczenia które było podpisane po prostu “Biuro”. Nie widział nigdzie kamery ale z Federacją nigdy nie wiadomo odświeżył więc działanie mikstury niewidzialności i przeszedł do działania. Nigdy nie był tak wdzięczny za chip Madiago, odwalał całą brudną robotę hakowania i pobierania dokumentów a Fit w tym czasie mógł przyjrzeć się też papierowym dokumentom w szafkach przy ścianie. Fit nie spodziewał się znaleźć tam wiele jako iż z każdym dniem jest coraz bardziej pewny tego że ta wyspa była jeszcze na ich przybycie nie gotowa. Da sobie drugą rękę uciąć że Federacja nie zdążyła zebrać tu wszystkich potrzebnych teczek. Nie zmienia to faktu że i tak warto je przejrzeć.

Jego uwagę od razu zwróciła sekcja z teczkami z znajomymi imionami.

- No oczywiście że tak - syknął pod nosem - Federacja nie byłaby sobą gdyby nie miała na nas całej kartoteki.

Na półce były dziesiątki teczek, każda podpisana imieniem kogoś z tej wyspy. W pierwszym odruchu sięgnął po swoją. W większości nie było tam nic nowego. Były tam wszystkie dotyczące go informacje które znalazł na komputerze na pierwszej wyspie. To co zainteresowało to sekcja kartka zatytułowana “Wyspa ver.2”. To za to były ich obserwacje odnośnie “jego” z tej wyspy.

- Cholera, a jednak się zorientowali - z wpisów Federacji dało się jasno wyczytać że w końcu odkryli że ten kogo mieli za Fita nim nie był. Co było nawet bardziej nie na rękę, ostatnia kartka opisywała obserwacje że fałszywy Fit zniknął i jego miejsce zajął ponownie oryginał. Oznaczało to że nie dość że obserwowali ich uważniej niż Fit by chciał oraz że teczki są uzupełniane na bieżąco.

Przejrzał kilka kolejnych teczek, nie znajdując nic wyjątkowo odkrywczego. Jedyną rzeczą którą można zauważyć to różnica grubości teczek weteranów Quesadilli i nowych wyspiarzy. Fit nie cierpiał ile informacji o nich mają i ile za pewno jeszcze zbiorą.

Jego oczy przykuła teczka inna od reszty. Wydawała się nawet cieńsza niż te nowych wyspiarzy. Nosiła na sobie imię Asha. Huh. Fit sięgnął po nią i otworzył. Nie spodziewał się tego co zobaczy. Jedna kartka.

“Zawiadomienie do pracowników na wyspie #3.
Niestabilny osobnik 006 Code-Glitch Ashswag zostało znalezione na statku przenoszącym projekty na nową wyspę. Żeby zapobiec powtórzeniu się tragedii z dnia XX XX XXXX musieliśmy awaryjnie rozbić się na niegotowej wyspie #3 i to na niej rozpocząć drugą odsłonę naszego projektu. Udało się nam zastosować zamazanie wspomnień i tymczasowo ustabilizować 006, nie będzie to jednak działało wiecznie. Zachowajcie szczególną ostrożność w stosunku do 006. Nie wiemy kiedy i co sobie przypomni ale zapewniamy że będzie bardzo agresywne i nie zawaha się używać swoich zdolności. Wciąż nie mamy perfekcyjnych zabezpieczeń przeciw 006. Szczegóły dotyczące 006 są utajnione dla pracowników bez odpowiednich uprawnień. Wiedzcie tylko że jest brutalne, żądne krwi i niekontrolowane jak dziki zwierz. Było takie odkąd je stworzyliśmy. 006 było błędem. Nie udało nam się zdobyć technologi żeby je sterminować wierzymy jednak że w razie nagłego wypadku będziecie wstanie je unieszkodliwić za pomocą technik które zostały wam przekazane. Dokumentujcie je z największą ostrożnością, nie zachowujcie żadnych informacji odnośnie 006 na papierze poza tą instrukcją.

Zarząd Federacji”

Fit był w szoku. Zamknął teczkę i drżącymi dłońmi odłożył ją na półkę. To było… więcej niż się spodziewał. Ta jedna strona ujawniła prawdę bardziej szokującą niż myślał że odkryje. Fit nie jest pewny co zakładał że Federacja ma wspólnego z Ashem ale nie było to to. Nikt nie chce zakładać że ich przyjaciel jest kolejnym z specjalnych ofiar Federacji. Że ich przyjaciel jest jednym z ich eksperymentów.

Czy… Czy powinien mu to powiedzieć? Czuł się jak potwór wahając się na ten temat ale jeśli to co zrobiła Ashowi Federacja sprawia że jest niebezpieczny czy jest pewność że nie skrzywdzi przez przypadek wyspiarzy?

Nie. Nie mógł tego przed nim ukrywać. Ash jest ofiarą Federacji i nie powinien być za to karany. Cokolwiek będzie problemem Fit mu pomoże. Fit nie pozwoli mu stać się potworem w którego chciała zmienić go Federacja. Jego rozmyślania przerwał cichy dźwięk sygnalizujący zakończenie pobierania plików. Fit po przeczytaniu tego dokumentu zdaje sobie sprawę że może nie znaleźć w tych plikach nic dotyczącego Asha. Federacja najwyraźniej chce wszystko odnośnie Asha utajnić ze szczególną precyzją. Jednak nawet mimo tego i tak zdobył już bezcenne informacje. Pora stąd spadać. I pora porozmawiać z Ashem.

 

______________________________________________________________

 

- Ash, mam ważne informacje - powiedział Fit po upewnieniu się że są w Panteonie sami - Nie odkryłem dużo, tak jak się spodziewałem wciąż nie przenieśli tu sowich głównych serwerów ale znalazłem teczki z naszymi imionami.

- Oh? - wbił w niego intensywne spojrzenie - Co na nas mają?
Niestety nic czego bym już wcześniej nie wiedział. Tylko jedna teczka zawierała ważne informacje. - zatrzymał się, biorąc głęboki wdech. Teraz albo nigdy. - Twoja teczka. - Ash który słuchał z uwagą zamarł w miejscu. Glitch zaczął zachowywać się niespokojnie.

- Czego się dowiedziałeś? - zapytał i tym razem Fit był pewny że emocja którą słyszy w głosie drugiego to strach.

- Dotyczyło to twojej przeszłości. - Ash miał minę jakby spodziewał się że tego usłyszy. Ciekawe. - Ash, powiedz mi szczerze zacząłeś sobie przypominać życie przed wyspą? - Ash nie odpowiedział przez chwilę po czym pokiwał bez słowa głową. Glitch się rozrósł. - Wiesz co chcę ci powiedzieć? - Ash zamknął oko jakby myślenie o tym go bolało i ponownie pokiwał głową.

- Tak. Myślę że wiem. - odpowiedział słabym głosem jakby spodziewał się złej reakcji. Małe zakłócenia zaczęły pojawiać się na reszcie ciała Asha. Fit nie widział go jeszcze w takim stanie. fit nie ma zamiaru dopuścić żeby Ash myślał że ma mu do zaoferowania cokolwiek innego niż wsparcie. Podszedł do niego i delikatnie położył mu dłoń na ramieniu. Ash zaskoczony otworzył oko.

- Ash, przyjacielu ile pamiętasz o byciu w niewoli Federacji? O byciu ich eksperymentem?

- Nie tak wiele jak potrzebuje i zarazem więcej niż kiedykolwiek bym chciał - opowiedział Ash trzęsącym się głosem - Od miesiąca przypominały mi się pojedyncze sceny, szybkie migawki, przeczucia. Od naszej rozmowy zacząłem mieć co jakiś czas sny. Koszmary. Tylko ze nie są koszmarami.

- To są wspomnienia? - zgadł Fit.

- To są wspomnienia. - potwierdził Ash - Miałem podejrzenia do dłuższej chwili ale dopiero kilka dni temu przypomniały mi się pewne naprawdę ważne rzeczy. Naprawdę okropne rzeczy. Wiele spraw nabrało po tym sensu ale wiele wciąż go brakuje. Jestem pewny że z każdą nocą będę wiedział więcej i boje się tego. Fit, jestem nieudanym eksperymentem.

- Nie mów tak.

- Nie, ja sobie teraz nie ubliżam. Zjebali robiąc mnie. Ani ja ani oni nie umiemy w pełni kontrolować moim zdolności. Nie chciałem żeby ktokolwiek dowiedział się że jestem jedną z ich zepsutych zabawek. Nienawidzę tego. Ale skoro już wiesz mam dla ciebie dwie prośby. Po pierwsze, Fit, jeśli kiedykolwiek stracę kontrolę, stanę się niebezpieczeństwem dla siebie, dla Reżimu dla reszty wyspy, znajdź sposób by mnie zabić. Nie chce stać się tym do czego stworzyła mnie Federacja. Bronią masowej zagłady - wypluł te słowa z nienawiścią. Fit pokiwał głową. Była to straszna wizja ale widział na własną rękę co eksperymenty Federacji mogą zrobić kiedy wymykają się spod kontroli. Póki była to decyzja Asha i nikogo innego, weźmie na siebie to brzemię. Ash zadowolony z jego szybkiego potaknięcia kontynuował - A po drugie… Fit, błagam, nie mów nikomu. Nie Północy, nie nikomu z Reżimu, nie Pacowi. Ja wiem że to w końcu wyjdzie, jestem tego pewny ale jeszcze nie teraz, proszę. Nie jestem na to gotowy. Nie chcę żeby mieli mnie za potwora bardziej niż i tak mają. Próbujemy zjednoczyć wyspę, współpracować. To się nie uda jeśli będą się mnie bali i brzydzili.

- Ash nigdy nie miałem w planach nikomu o tym powiedzieć. Tylko tobie. To nie mój sekret, nie mój wybór. Byłbym potworem gdybym ci go odebrał. Możesz na mnie liczyć, rozumiesz? Jeśli będziesz miał jakikolwiek problem przyjdź do mnie a postaram się pomóc. Przyrzekam. - Ash patrzył na niego z taką wdzięcznością na jaką nie zasługiwał za tak podstawową dobroć. Fit uścisnął jeszcze raz ramię drugiego po czym się odsunął. Ash będzie potrzebował teraz czasu dla siebie żeby to wszystko przetrawić. - Jest już późno. Muszę się zbierać zanim Pac zacznie się martwić. Cieszę się że odbyliśmy tę rozmowę Ash. Pamiętaj, możesz prosić o pomoc w każdej chwili. - zakończył p czy ruszył w stronę wyjścia. A jeśli odwracając się widział że Ash miał mokre oczy, to nie była jego sprawa. Nawet przywódca Reżimu potrzebuje wypuścić z siebie emocje. Fit ma tylko nadzieję że Ash naprawdę skorzysta z jego ofertę. Nie chce żeby coś mu się stało. Wycierpiał już za dużo.

Series this work belongs to: