Work Text:
To było jak pierdolone odrodzenie. Powstanie z martwych po co najmniej roku wąchania kurewskich kwiatków od spodu. Osiągnięcie stanu zen po wyjątkowo przepieprzonym tygodniu. Cholerne katharsis greckiej tragedii.
Czy w końcu po prostu najlepszą rzecz, jaka mu się kiedykolwiek przydarzyła. I to na dodatek całkiem przez przypadek.
Właśnie całował się ze Śmiercią. I było to jak pierdolone odrodzenie, bo nic nigdy wcześniej w jego życiu, nie było tak żywe. Jak całowanie się ze Śmiercią. Dean zachichotał na tę myśl w zachłanne usta, stwierdzając, że najwyraźniej był po prostu pojebany. Ale nie zamierzał się tym przejmować, oddając sterowanie swoimi działaniami fiutowi.
