Actions

Work Header

nie wypada mówić nie

Summary:

blueadamsey make out challengers style i pada pytanie "czy chciałbyś kiedyś wziąć udział w trójkącie, seksie grupowym?" ale do niego nie dochodzi jak coś

Notes:

(See the end of the work for notes.)

Work Text:

Powietrze w Monmouth Manufacturing było gorące i oblepiało każdą osobę tam przebywającą nieznośnym syropem stworzonym z czerwca i soków świeżych owoców sezonowych.

Blue, Gansey i Adam leżeli na jednej z kanap, którą Gansey już dawno powinien zawieźć do tapicera. Na ogromnym plazmowym telewizorze leciał jakiś nudny film, ale żadnemu z nich nie chciało się nawet podnieść z kanapy i przełączyć kanał, więc oglądali go popijając jakieś słabe piwa, które Ronan zostawił w lodówce.

Ronan od kilku dni był w Stodółkach. Noah pewnie przeżywał znów swoją własną śmierć na Fox Way 300. Henry zapewne urządzał jakąś epicką imprezkę w togach w swojej posiadłości z basenem. Tak więc w Monmouth została ich tylko trójka.

— Zamierzacie tak leżeć cały boży dzień? — powiedziała Blue, podnosząc głowę z kolan Ganseya.

— A mamy coś lepszego do roboty? — zapytał Adam.

— Mam pomysł — odparła Blue, na co obaj chłopcy skierowali ku niej głowy — zagrajmy w prawda czy wyzwanie.

Gansey i Adam popatrzyli na siebie i wzruszyli ramionami, zgadzając się na szczeniacką grę z braku lepszych rzeczy do roboty.

— Okej, to ja zacznę, bo widzę że żadne z was się do tego nie pali. Gansey, prawda czy wyzwanie? — Sargent spojrzała na Ganseya.

— Mmmmm, niech będzie prawda.

— Czy chciałbyś kiedyś wziąć udział w trójkącie, w sensie seksie grupowym?

— Wow, nie ma to jak zacząć z wysokiego C — skomentował Adam.

Na twarzy Ganseya widniało wyraźne zakłopotanie, jakby się przyjrzeć to można byłoby zauważyć szkarłatny rumieniec wychylający się zza kołnierzyka białej koszulki polo.

— Wiesz co Blue, nigdy się nad tym poważnie nie zastanawiałem — spuścił wzrok z Blue na swoje kolana — ale jednocześnie nie chcę mówić nie…różnie w życiu może być…może kiedyś — zaśmiał się nerwowo.

— Serio, nigdy? Przez cały czas byłem święcie przekonany, że ty, Blue i Cheng na pewno to robiliście — Adam uniósł brew w zdziwieniu i pociągnął łyk piwa z butelki.

— Dobra, Parrish, nie gadaj już. Teraz twoja kolej — przerwała Blue.

— Okej, to wyzwanie.

— Dobrze wiecie, że ja nie mogę nikogo całować. Klątwa i tak dalej. Natomiast, myślę że klątwa zrobi wyjątek, jeżeli to wy pocałujecie mnie — Blue mrugnęła z nieścieralnym szelmowskim uśmieszkiem na twarzy.

— Przepraszam, wiem że jestem trochę głuchy, ale czy mi się wydawało czy ty powiedziałaś wy? — Adam zmrużył oczy.

— Tak, powiedziałam wy. Mam na myśli oczywiście ciebie i Ganseya, ale jeżeli nie czujecie tego, to spoko, zero presji.

Gansey spojrzał na Parrisha przekazując mu niewerbalną wiadomość proszę, zrób to dla mnie, wiem, że ty i Blue już nie jesteście razem, ale ja jestem w niej śmiertelnie zakochany, a ty jesteś moim najlepszym przyjacielem, Adamie no weź, Adamie proszę.

— Okej, niech będzie — odparł po namyśle.

Po jej prawej Adam całował ją w policzek, a po jej lewej Gansey całował ją po szyi. Dłoń Blue znalazła swoje miejsce we włosach koloru kurzu i szarpnięciem kazała mu zejść trochę niżej, tak by jednocześnie on i Gansey całowali ją po szyi. Odchyliła głowę do tyłu i przymknęła powieki z przyjemności. Twarze chłopców znajdowały się tak blisko, że zauszniki drucianych oprawek Ganseya wpijały się Parrishowi w policzek. Obaj zmierzali do jednego celu — Blue Sargent.

Żadne z nich nie poczuło jak odziana w pierścionki i bransoletki ręka Blue ich odpycha.

W tej chwili całowali tylko i wyłącznie siebie nawzajem. Nie czuli już pod ustami gładkiej skóry szyi Blue, lecz swoje kilkudniowe zarosty. Nie zdawało się to im przeszkadzać, dopóki Gansey nie wyciągnął ręki, chcąc położyć ją na talii Blue. Zamiast kobiecej wąskiej talii, jego dłoń spoczęła na męskiej kwadratowej figurze. Wtedy właśnie zdał sobie sprawę, że to co szoruje go po policzku to zarost Adama, a nie biżuteria Blue, a jego oprawki nie wpijały się w polik Sargent, ale Parrisha.

Oderwał się od niego i spoglądał szeroko otwartymi oczyma na zmianę na Adama z zmierzwionymi włosami i czerwonymi policzkami i na Blue z szelmowskim uśmieszkiem na twarzy.

— Okej. Okej. Spoko — wydyszał Gansey, między głębokimi oddechami.

— Dicku Ganseyu, mam dla ciebie jeszcze jedną prawdę. — oznajmiła Blue — czy to był pierwszy raz kiedy pocałowałeś mężczyznę?

 

Pierwszym pocałunkiem Richarda Ganseya był Adam Parrish. Rzecz miała miejsce cztery miesiące temu, podczas jednego z wielu razy gdy Świnia się zepsuła w połowie drogi. Gansey stał obok Adama, kiedy ten zaglądał pod maskę camaro, szukając przyczyny usterki. Musiał przyznać, że Parrish pochylony nad widokiem maszynerii, śrubek i śrubeczek, sprężynek oraz wlewów wyglądał niesamowicie przystojnie. Pomimo tego, że był luty, na niebie widniało słońce i to ono nadawało twarzy Adama chłopięcy blask. Stary śnieg rozjaśniał jedynie kontrast między blond włosami a granatowym swetrem Aglionby.

— Okej, gotowe. Możemy jechać dalej — oznajmił Adam, zamykając maskę camaro.

W tej samej chwili Gansey złapał go za podbródek (na którym widniał siniak, ale postanowił pozostawić tę rozmowę na inną chwilę) i przyłożył swoje usta do jego. Nic, zwykły skromny, cnotliwy wręcz pocałunek.

Z Richardem Ganseyem wiązał się smak wiecznie żutej przez niego mięty i zapach drogich perfum prosto od projektanta.

Z Adamem Parrishem wiązał się smak czegoś na kształt jabłka i zapach najtańszej wody po goleniu.

— Przepraszam — natychmiastowo wymamrotał Gansey, nie będąc nawet w stanie spojrzeć na Adama.

— Wow, okej, stary. Następnym razem wystarczy "dzięki za naprawienie mojego wypasionego vintage auta". Nie musisz mnie całować.

 

Do końca tamtego dnia (i wielu innych) Adam nie był w stanie wybić sobie z głowy obrazu Ganseya w Monmouth pracującego nad makietą Henrietty w samych luźnych bokserkach w kratkę i podkoszulce.

 

— Nie — odparł po chwili — raz pocałowałem Adama, po tym jak naprawił mi furę.

Notes:

przy okazji zapraszam do obczajenia threadu z którego to sie wzięło https://x.com/ifevervillains/status/2071656419737149931?s=20

oraz !!!!! mam w draftach lekko bardziej erotyczna wersje tego fika...just letting yall know 👀