Actions

Work Header

Rating:
Archive Warning:
Category:
Fandom:
Relationship:
Characters:
Additional Tags:
Language:
Polski
Stats:
Published:
2016-12-21
Updated:
2016-12-29
Words:
4,437
Chapters:
4/6
Kudos:
47
Hits:
666

Antygrawitacja

Summary:

Pięć razy, gdy Spock był zaskoczony błyskotliwością umysłu Kirka, i jeden raz, gdy totalnie się tego spodziewał.

Notes:

Tłumaczenie za zgodą autorki.

Chapter 1: Jeden

Chapter Text

Spock marszczy brwi, gdy Kirk nie odpowiada na wielokrotnie powtórzone prośby o wejście do jego kwatery. Prawdopodobnie kapitan jest pod prysznicem, albo może już w łóżku? Ale prawdopodobieństwo tego jest niskie, znając jego (zaskakującą, jeśli się weźmie pod uwagę jego odmienną, zblazowaną postawę) etykę pracy.

Mógłby wrócić później, ale Kirk będzie potrzebował tylko około trzynastu sekund na przejrzenie i zatwierdzenie dokumentu, który Spock ma wyświetlony na swoim PADDzie. Właściwie użycie jego kodu dostępu jest w tej sytuacji całkowicie logiczne.

Biuro, które go powitało – zaskakująco uporządkowane i skromne, w sprzeczności z energią życiową człowieka, który je zamieszkuje – jest puste. Spock mruga i rozważa przez chwilę tą sytuację, dopóki nie zauważa łagodnego blasku wydobywającego się z kierunku przylegającej sypialni. Potem rozpoznaje niski pomruk głosu Kirka, niezrozumiałego z takiej odległości. Chowając PADDa pod pachę, przechodzi przez biuro by zajrzeć do sypialni.

- ...i „tak” na ulepszenie replikatora specyfikacji…

Spock mruga i wytrzeszcza oczy.

Kirk stoi pośrodku zaciemnionego pokoju, otoczony ze wszystkich stron małymi, przypominającymi płytki, holograficznymi pudełkami, emitującymi słabą, niebieską poświatę, i unoszącymi się w powietrzu na wysokości oczu. Niżej, na ziemi po jego lewej stronie, stoi holograficzny projektor w stylu antycznego ziemskiego pojemnika na odpady, i jak widzi Spock, Kirk sięga do jednej z płytek. Ta błyskawicznie się rozszerza na jeden z wielu formularzy administracyjnych Gwiezdnej Floty, i Kirk pstryka palcami by szybko przejrzeć jego zawartość. Nawet odwrócony plecami, uśmiech jest wciąż wykrywalny w jego głosie.

- Zamówienie na piętnaście gałęziowych śrub uchwytowych? Ha. Niezła próba, Scotty.

Wyrzuca go ruchem nadgarstka, i płytka odpływa do kosza, kurcząc się. Puszka wydaje nawet odpowiedni dźwięk, gdy plik jest usuwany.

Kirk przesuwa się do następnej płytki. Jest to podanie jednego z chorążych z departamentu naukowego, dotyczące nowego związku chemicznego na bazie węgla. Rozważają jego włączenie do systemu chłodzącego Enterprise. Spock wie o tym, ponieważ nie więcej niż trzy godziny temu, sam oglądał model cząsteczek, któremu teraz Kirk bacznie się przygląda – pomijając fakt, że wtedy model był wyświetlony na płaskim ekranie konsoli komputerowej, a nie unosił się w powietrzu jak niebieski fantom.

Kapitan przykłada na chwilę palec do dolnej wargi, krzywiąc się do modelu. Nagle prostuje się, i sięga do przodu. Oczy Spocka rozszerzają się, gdy model wyskakuje z płytki, i staje się w pełni trójwymiarowy. Kirk chwyta go jak fizyczną rzecz, obracając i badając dokładnie przez kolejną minutę lub coś koło tego, zanim wydaje się wpaść na jakiś pomysł.

- Cóż, tak – mamrocze do siebie, i dotykiem palce łamie dwa chemiczne wiązania, zanim narysuje nowe, trzy jony niżej. - Tutaj, to powinno go ustabilizować. - I z kolejnym machnięciem nadgarstka, wysyła model – a plik sam się zatwierdza – lecący w ciemność.

Pełna, interaktywna, trójwymiarowa technologia holograficzna. Spock nie może oderwać wzroku.

Kirk, w międzyczasie, rusza dalej.

- Urlop medyczny dla chorążego Col-Upit… tia, też bym taki chciał jakbym został zaatakowany przez rośliny…

- Jasne, Uhura, możesz wziąć porucznika Ramsera do pomocy…

- Trzynaście litrów gamma-ubitrium? Jako smar? Tracisz swój kontakt, Scotty…

Spock patrzy jak kapitan przegląda, zatwierdza, i odrzuca jeszcze pięć formularzy w taki sam sposób. Powinien pewnie poinformować go o swojej obecności, ale holograficzny wyświetlacz jest dość absorbujący, a świecące niebieskie płytki dziwnie… piękne. I sposób, w jaki światło odbija refleksy na skórze kapitana…

- Ach, moje ulubione: podanie o zejście na ląd. Zobaczmy… może na Tagal VII, załoga pokochałaby bary Orian… ale chwila. Omicron-Palestra. Muzeum antycznego uzbrojenia Palestynian , jedyne nam znane nienaruszone w galaktyce… huh. Spockowi by się spodobało.

Spock mruga. Jest na 99.77% przekonany, że nigdy wcześniej nie przekazał Kirkowi informacji, o swoim zainteresowaniu ręcznym zbrojeniem Palestynian. A jedyna oficjalna dokumentacja na ten temat znajduje się na 187 stronie jego akt osobistych Gwiezdnej Floty.

Fascynujące.

Obserwuje Kirka przez kolejne 8.2 minuty. Kapitan nigdy się nie odwraca, zbyt pochłonięty pracą, a Spock nie zdradza swojej obecności, zbyt pochłonięty wyświetlaczem przed sobą.

Kapitan ostatecznie wybiera Omicron-Palestre. Spock wychodzi niedługo później, tak cicho jak się pojawił.

W drodze powrotnej do swoich kwater, myśli o świecącym holograficznym wyświetlaczu. Technologia holograficzna obecnie jest jeszcze we wstępnej fazie badań, w kwaterze głównej Gwiezdnej Floty; nawet oficer tak… znany jak Kirk nie byłby w stanie dostać w swoje ręce prototypu. Co oznaczało, że kapitan musiał wszystko zbudować samodzielnie, od projektora czujników, do napisania każdego pojedynczego wiersza kodu. A interaktywne funkcje programu – Spock nigdy nie zapomni, jak Kirk wziął cząsteczkę do swojej ręki , tak łatwo, jakby to była dziecięca zabawka – są czymś, czego nawet najlepsze umysły Wolkańskiej Akademii Nauk nie w stanie osiągnąć.

Nagle, Spock czuje się tak, jakby dopiero co spotkał swojego kapitana po raz pierwszy, co jest nielogicznie sentymentalne. Oczywiście zawsze był świadomy inteligencji Kirka, mimo to zakładał, że jet to coś jak scyzoryk: wydobywany tylko w nagłych przypadkach, żeby coś naprawić, a następnie jak najszybciej chowany ponownie pod warstwami brawury i arogancji. Nigdy wcześniej nie zastanawiał się nad ogromem głębi umysłu Kirka, i wydajności jego rozumowania.

To sprawia , że uświadamia sobie, że Kirk istotnie zasłużył na swoją pozycje jako kapitan Enterprise, zamiast po prostu być aroganckim kadetem, któremu zdarzyło się być we właściwym miejscu, we właściwym czasie. To sprawia , że Spock myśli , że Kirk mógłby być człowiekiem, dla którego z dumą by pracował.

Dopiero kilka godzin później przypomina sobie o formularzu rekwizycyjnym, ciągle załadowanym na jego PADDzie, który czeka na podpis Kirka.