Actions

Work Header

Pomocna dłoń

Summary:

Kiedy Tony prosi o pomoc z krem przeciwsłonecznym, Loki nie ma zamiaru odmawiać.

Notes:

Dziękuję za kudosy - także tym, którzy dopiero zostawią jakiś pod którymś z moich tłumaczeń.

(See the end of the work for more notes.)

Work Text:

Czytał, gdy Tony przerwał ciszę.

- Hej, Loki – zawołał inżynier, sprawiając, że mag podniósł wzrok znad strony.

Siedzieli nad basenem w posiadłości Tony’ego w Malibu. Inżynier z wciąż wilgotnymi włosami po ostatniej kąpieli leżał na brzuchu na jednym z wielu leżaków. Ręce złożył pod głową, a miał na sobie jedynie czerwone kąpielówki i śmieszne różowe okulary przeciwsłoneczne.

Przekręcił głowę, by lepiej widzieć Lokiego. Mag siedział na swoim leżaku w cieniu dużej parasolki. Inżynier obdarzył go swoim najbardziej czarującym uśmiechem i zapytał: - Myślisz, że dasz radę mi pomóc?

Książę wiedział, czego chce człowiek. Pytał o to z oczyma pełnimy nadziei odkąd udało mu się wyciągnąć Lokiego nad basen.

Rok temu mag nie uwierzyłby, że jest w stanie upaść tak nisko, ale rok temu nie wiedział, że zakocha się w śmiertelniku.

Odłożywszy książkę na pobliski stolik, podniósł tubkę kremu przeciwsłonecznego leżącego obok jego napoju i podszedł do Tony’ego. Zamierzał jedynie ukucnąć u boku mężczyzny, ale ten odezwał się z uśmiechem: - Usiądź na leżaku, utrzyma nas obu.

Loki... zawahał się, ale odmowa wzbudziłaby zaciekawienie Tony’ego, a zaciekawienie mogłoby go doprowadzić do odkrycia tajemnicy. Prawdą było, że choć Tony pociągał maga, sam śmiertelnik uważał, że są jedynie przyjaciółmi. Zaprzyjaźnili się, gdy człowiek wciąż jeszcze umawiał się z panną Potts, a choć ich związek zakończył się dziewięć miesięcy temu, Loki nie widział powodu, by zdradzać się ze swoim uczuciem, skoro mało prawdopodobnym było, że w ogóle brano go pod uwagę jako potencjalnego partnera.

Nie oznaczało to, że nie cieszył się czasem spędzanym z Tonym czy też tym, jak smarowanie go kremem pozwalało mu przejeżdżać rękoma po gładkiej, rozgrzanej skórze i wyobrażać sobie, że jest między nimi coś więcej.

Dlatego zastanawiał się tylko chwilę przed siąściem obok mężczyzny na leżaku. Nałożył trochę kremu na dłonie, obserwując, jak Tony znów opiera brodę na rękach. Gdy Loki zaczął nakładać kosmetyk na jego plecy, inżynier westchnął delikatnie i się rozluźnił.

Jednak tym razem, ponieważ Tony nie stał, Loki mógł wyczuć napięcie w jego mięśniach, wynik zbyt wiele nocy spędzonych nad doświadczeniami czy na walce o uratowanie planety.

Nawet się nie zastanawiał, tylko dołożył drugą rękę i nie tyle wsmarowywał krem, co wpijał się w te spięte mięśnie. Tony wydał z siebie drżące westchnięcie, a jego dłonie opadły z leżaka, bo roztapiał się pod palcami maga.

- ‘spaniale – powiedział mu, niemal bełkocząc.

Wywołało to uśmiech na twarzy Lokiego. I sprawiło, że przesunął się, by lepiej wymasować Tony’ego. Rozsiadł się na jego udach, skupiając się wyłącznie na przyjemności mężczyzny pod sobą.

Zrozumiał, że nowa pozycja może być problemem dopiero kilka minut później, okazało się wtedy, że naciskając kciukami na plecy Tony’ego, sprawiał, że śmiertelnik cicho wzdychał i sapał. Loki przełknął, słysząc te dźwięki, ale wciąż głaskał go, by nacieszyć się dotykiem jego skóry.

Nie myślał, nie uważał, więc kiedy musnął kciukiem kręgosłup śmiertelnika, ten wygiął się i otarł swoimi jędrnymi, idealnymi pośladkami o dowód rosnącego podniecenia Lokiego. Oddech maga zmienił rytm, jego biodra drgnęły, a on sam ledwo powstrzymał jęknięcie.

Tony pod nim wręcz przeciwnie - zamarł.

Loki mógł tylko wpatrywać się w plecy mężczyzny, wstrzymując oddech i spinając się.

-To tubka kremu w kieszeni – zapytał cicho Tony – czy cieszysz się, że mnie dosiadasz?

Loki wzdrygnął się i odsunął ręce ze skóry przyjaciela. Zamknął oczy i się skrzywił, czując jak w jego piersi rozlewają się frustracja i żal. Wiedział, że mógłby zełgać, udać, że zaczął myśleć o pięknej kobiecie albo że już od dawna z nikim nie współżył, ale kłamstwa ciążyły mu.

Nie mógł okłamać Tony’ego. Nie był w stanie tego zrobić od miesięcy.

- Zapędziłem się – wyszeptał, pozwalając meżczyźnie dojść do własnych wniosków. – Przepraszam, Tony.

Zaczął się podnosić, by odejść i dyskretnie wrócić do domu, ale zanim się odsunął ręka przyjaciela złapała go za nadgarstek. Zatrzymało go to w miejscu i sprawiło, że spojrzał na inżyniera, odkrywając, że ten też na niego patrzy. Człowiek użył wolnej ręki, by unieść okulary przeciwsłoneczne i odsłonić swoje piękne, brązowe oczy.

Uśmiechnął się, a obok słodyczy mina ta wyrażała też gorętsze uczucia: - Nie narzekałem, Loki.

Ledwo skończył mówić, znów się wygiął i poruszył biodrami, by ponownie otrzeć się o męskość Lokiego. Mag jęknął cicho, opuścił głowę, a jego biodra drgnęły.

Tony zaśmiał się cicho i rozkosznie. Uścisnął nadgarstek przyjaciela, a gdy Loki na niego spojrzał, uśmiech człowieka stał się piekielnie sugestywny. Pociągnął rękę maga do pasa swoich kąpielówek.

- Hej, Loki – wyszeptał niskim głosem i z pociemniałymi oczami – Myślisz, że dasz radę mi pomóc?

Loki uśmiechnął się szeroko i tak, jak w przypadku wcześniejszych pytań, był niezwykle chętny, by podać mu pomocną dłoń.

Notes:

Fik ten powstał z wiadomości, którą STARS wysłała znajomemu z takim pomysłem: Tony uwielbia, gdy Loki go smaruje, bo mag go wtedy dotyka. Loki uwielbia to robić, bo dotyka wtedy Tony’ego. Obaj nie mają pojęcia, że ich uczucia są odwzajemnione i obaj próbują się skrycie dotykać.

Nie jest to streszczenie, bo jest zbyt oczywiste, ale idealnie opisuje ten fik.

Series this work belongs to: