Work Text:
Dla niektórych największą zagładę niosły wojny, choroby czy plagi. Stiles nauczył się, że to nie było problemem. Nawet czarownice, elfy czy gargulce nie byly takie straszne, gdy parzył na to co ma przed sobą.
- Wyjeżdżamy tylko na trzy dni - próbował po raz kolejny tłumaczył Derek.
- Ale co z nami? Mamy zostać sami? Nie przeżyjemy tego! - krzyknął Isaac opadając na krzesło.
- Nikt was nie zaatakuje. Jedzenie jest w lodówce, a pranie złożone w waszych szafach. Nie będzie źle - zapewnił Stiles.
Widząc załamane miny watahy, Hale wolał nie myśleć co będzie jak wrócą z małym, adoptowanym wilkołakiem. To dopiero będzie koniec świata.
