Work Text:
Dzieci Grega patrzyły na niego tępo, próbując go zrozumieć.
— To nie fair! — krzyknęła Sofia.
— Tato!!! — wydarł się Andrew.
— Co się dzieje? — spytał Greg, wchodząc do salonu z najmłodszym dzieckiem na rękach.
— Mycroft wyrzucił nasz kabel od konsoli i mówi, że musimy zasłużyć na nowy.
— Prosił was, żebyście posprzątali, tak? — Dzieci smętnie pokiwały głowami. — Nie posłuchaliście, więc miał wszelkie prawo.
— Ale…
Dalsze protesty zostały ucięte skierowaniem ich do łóżek, a Mycroft uśmiechnął się czule do partnera i jego syna.
— Myc! — Chłopiec wyciągnął rączki w stronę Holmesa, który posłusznie odebrał go od Grega.
— Przepraszam za nich.
— Nie masz za co. Kocham ich.
